Patchwork nie taki straszny jak go malują

2263 Views 1 Comment

W ostatnim czasie serca internautów podbiła historia 2 panów o imieniu Todd – ojca oraz ojczyma panny młodej, Brittany. Opowieść o tyle niezwykła, że gdy ojciec odprowadzał córkę do ołtarza nagle zatrzymał się i poprosił ojczyma Brittany aby ten towarzyszył mu w tej niezwykłej chwili. Zrobił to z wdzięczności za to, że Todd był jak drugi ojciec dla jego córki. Reakcja? Wzruszenie, łzy i to nie tylko ojczyma Brittany.
Gdy przeczytałam tę historię, zrobiło mi się ciepło na sercu. Dlaczego? Czytaj dalej…
Moi rodzice rozstali się jak byłam malutka. Nie pamiętam jak to było gdy mieszkaliśmy wszyscy razem. Oszczędzili mi życia w atmosferze kłótni, nerwów. Jednocześnie nigdy nie odczułam, że mam ich osobno. Widywałam tatę i rodzinę z jego strony tak często jak chciałam. Emocje jakie towarzyszyły całej sytuacji mogły odbić się na mnie ale rodzice nigdy do tego nie dopuszczali.
W końcu każde z nich ułożyło sobie życie z kimś innym. Dzięki żonie taty, mam dzisiaj rodzeństwo :). Wprawdzie nie wiążą nas więzy krwi ale tak właśnie traktujemy siebie nawzajem. Ponadto… moja mama i Ania, żona taty bardzo się polubiły i dzisiaj są dobrymi koleżankami :). Żeby było śmieszniej obie urodziły się 16. dnia miesiąca i są z tego samego rocznika – 10 lat młodsze od swojego męża :). Hitem wśród rodziny i znajomych był fakt gdy moja siostra wraz ze swoim przyszłym mężem zaprosili na ślub i wesele moją mamę! Możecie sobie wyobrazić miny gości i mojego taty, który chodził dumny jak paw, że ma przy sobie obecną i byłą żonę :). Do dzisiaj wszyscy razem spotykamy się i żyjemy jak jedna wielka rodzina. Można? Można!
W maju 2011 moja mama zachorowała na raka. Złośliwego. Natychmiast operacja, później radioterapia. Wiecie co było w tym wszystkim wspaniałe? Wsparcie na jakie mogłyśmy liczyć. A od kogo było ono naprawdę duże? Od Ani – obecnej żony ex męża. Telefony, sms’y, wizyty w szpitalu. Gesty wsparcia na każdym kroku. Nigdy jej tego nie zapomnimy.

Teraz każdy patrząc na Halinkę nie wiedząc, że 4 lata temu przeszła taką walkę, przeciera oczy ze zdziwienia. Nie widać tego po niej w ogóle, zwłaszcza, że notorycznie wszyscy biorą nas za siostry. Ale o tym kiedy indziej :).

Napisałam o tym wszystkim dlatego, że chcę a raczej chcemy pokazać, że można nie tylko nie drzeć kotów z byłym mężem/żoną i ich obecnymi partnerami ale wręcz stworzyć super relacje z których czerpać będzie cała rodzina. Niestety póki co zdecydowanie częściej są kłótnie i niesnaski a żeby było inaczej potrzebna jest dojrzałość wszystkich stron.

A Wy macie wśród najbliższych historie podobne do naszych? Podzielcie się 🙂

Patchwork Family Logo 04frei_WEB

1 Comments
  • Paulina

    Odpowiedz

    Uważam, że wielkiej klasy, ale i dużo szczęścia trzeba, żeby tak ułożyć sobie relacje w nowej konfiguracji rodzinnej. Myślę, że rodziny takie jak Wasze są jednak rzadkością, co nie znaczy, że nie mogą być wzorem dla innych. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Leave a Comment

*